W dniach 12-22 października odbyła się już 24. wymiana pomiędzy naszym liceum a szkołą w Moormerland. Pojechaliśmy tam w kilkunastoosobowej grupie, nad którą opiekę sprawowały panie: Renata Hyrycz i Joanna Zioło.

 

Pierwszy dzień był w pewnym sensie dniem próby, ponieważ sprawdził naszą odporność na trudy długich podróży. Wyjechaliśmy z Wyszkowa dosyć ranną porą, by o północy dojechać do Moormerland, gdzie czekały rodziny naszych partnerów z wymiany. Wszyscy byliśmy pełni obaw. Jak to będzie? Czy będziemy potrafili się z nimi dogadać? Jak nas przyjmą? Pytania tego typu krążyły w głowie każdego uczestnika wymiany.

Jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Spotkaliśmy wielu miłych jak też przyjaznych ludzi, którzy zawsze nam pomagali, gdy był jakiś problem. Ja zostałem przyjęty przez rodzinę mojej nowej koleżanki, Sharon Smith, w bardzo miły i ciepły sposób. Mimo pewnych barier językowych potrafiliśmy doskonale się zrozumieć. Rodzina dbała o mnie i starała się zapewnić wszystko, co było potrzebne. Ponadto szkoła do której chodziliśmy, pełna była ciekawych i zabawnych osób. Czasami ekscentrycznych, ale koniec końców niezwykle otwartych oraz pomocnych. Poznaliśmy wielu nowych kolegów z klas naszych partnerów z wymiany. Trzeba także wspomnieć o wycieczkach organizowanych w czasie naszej wymiany. Pierwszą taką wyprawą była wycieczka do nadmorskiego Bremerhaven. Tam, w „Deutsches Auswanderhaus Bremerhaven” poznawaliśmy historię niemieckich emigrantów, którzy wyruszali do Ameryki Północnej, Południowej oraz do Australii w poszukiwaniu szczęścia i lepszego życia. Drugą wycieczką z kolei było zwiedzanie potężnego portu w Papenburgu. W tym mieście produkowane są do dzisiaj luksusowe statki, których renoma jest znana na całym świecie.

Ostatnim naszym wyjazdem było zwiedzanie pięknego i bardzo starego miasta Bremen. Monumentalne budowle mające swój początek jeszcze w średniowieczu, w pełni zachwycały i powodowały „lekki” zawrót głowy. Mogliśmy podziwiać wraz z oprowadzającą nas panią przewodnik, wielkie gotyckie budowle, a także piękną oraz klimatyczną starówkę miasta Bremen. Na koniec naszej wycieczki udaliśmy się do centrum handlowego, by po 2 godzinach wrócić do Moormerland. W międzyczasie wraz z nowopoznanymi znajomymi spędzaliśmy czas na spotkaniach i integracjach. Podczas weekendu, gdy nasi partnerzy mieli czas wolny od szkoły, przebywaliśmy z niemieckimi rodzinami całe dnie. Niektórzy Polacy wyjeżdżali wraz rodzinami do ościennych państw, na przykład Holandii. Ostatni dzień naszego pobytu został uwieńczony przyjęciem pożegnalnym, na którym wygłoszone zostały przemówienia pożegnalne ze strony polskiej i niemieckiej. O tym jak zacieśniły się nowe przyjaźnie może świadczyć etap pożegnania tuż przed naszym wyjazdem z Moormerland. Wiele osób roniło łzy i nie mogło się doczekać następnego spotkania. O 7 rano następnego dnia byliśmy już w domu.

Na koniec chciałbym tylko jeszcze wspomnieć, że wspaniale było poznawać kulturę i zwyczaje Niemców. Niezwykle ciekawym doświadczeniem było także pokonywanie bariery językowej, przebywanie w sytuacji, gdy nie mieliśmy możliwości mówić wśród rodziny niemieckiej po polsku. Musieliśmy się jakoś dogadać. W ten sposób mogliśmy zyskać większą pewność siebie i doszlifować swój język. Dlatego też uważam, że nasz wyjazd do Niemiec był niezwykle ciekawym i pouczającym doświadczeniem.

Jakub Siuchno