Trzy dni, dwie klasy – 1C i 1E, wspaniali opiekunowie – panie Magdalena Kimula, Justyna Ciecióra i Adriana Ryszawy, dobre humory i niezapomniana przygoda, tak krótko możemy opisać nasz pobyt w Bieszczadach.

Wypoczynek rozpoczęliśmy rejsem po Jeziorze Solińskim — miejscu pełnym malowniczych, niezapomnianych widoków. Kto jeszcze tu nie był, ten naprawdę dużo traci!

Skoro Bieszczady, to oczywiście także piesze wycieczki — i te nas nie ominęły. Zaopatrzeni w wygodne buty, wodę i głodni przygód ruszyliśmy zdobyć nasz pierwszy szczyt. Wejście na Korbanię (894 m n.p.m.) nie było dla nas męczące. Trasa z Bukowca prowadziła leśną ścieżką przecinaną wąskimi potokami — niespełna 3 km pokonaliśmy niemal w mgnieniu oka. U celu czekał na nas fantastyczny punkt widokowy, jeden z najpiękniejszych w Bieszczadach.

To jednak nie był koniec atrakcji. Szlak w dolinie potoku Bereżniczka poprowadził nas przez opuszczoną łemkowską wieś Bereźnicę Niżną. Braliśmy też udział w grze terenowej — podzieleni na dwie grupy, z mapami i walkie-talkie, z ciekawością i zaangażowaniem rozwiązywaliśmy zagadki starego Łemka, które doprowadziły nas do zarośniętego cmentarza. Wieczorem przy ognisku integracyjnym widać było, jak szybko zgraliśmy się w zespół.

Bieszczady pożegnaliśmy pontonowo-kajakowym spływem Sanem. Podziwialiśmy dziką przyrodę i wzgórza Gruszki i Czulni górujące nad doliną — ale nie zabrakło też niespodziewanych przygód: przenoszenia pontonów w lodowatej wodzie, zgubionych wioseł czy nieplanowanych spotkań z krzakami. Było ciekawie i bardzo wesoło.

To była wycieczka pełna wrażeń, wspólnych wyzwań i dobrych wspomnień. Opiekunkom dziękujemy za opiekę, cierpliwość i zaangażowanie.

Lidia Szczesna 1C